*** (Nie...)
Nie zmieniaj mnie, bo jestem jaki jestem,
a jestem południem rozgrzanym powietrzem,
cieniem cierpliwie płynącym za Tobą,
obłokiem patrzącym w oczy parowom,
gdzie w rzęsach świtów łagodne łanie
po zboczach suną jak zimą sanie
rozkołysane dzwoneczków srebrem,
albo wśród lasów ukrytym miasteczkiem,
które zbłąkany, strudzony piechur
dostrzegł jak świateł zbawienie w zmierzchu.
Dla Ciebie jestem tak niezmienialny,
jak grot lecący ku sercu sarny,
chrapliwy oddech mierzwiący wrzosy,
zapowiedź mrozów, lub może... dosyć!
Nie zmieniaj mnie nigdy, bo jestem przecież
w letniej spiekocie drgającej powietrzem
cieniem goniącym dzień w dzień za Tobą,
chmurą sycącą usta parowom,
w ostępach leśnych złocistą łanią,
narosłą śniegiem styczniową polaną
w rozkołysaniu nabrzmiałym srebrem,
gdy wieczór jak dziś spokojny na niebie.
- Nie zmieniaj mnie, bym kiedyś nie podniósł powiek,
bo byłbym wtedy... Nigdy Ci nie powiem!
(Że będę tylko taki, jaki jestem -
zwyczajne południe, co dzień powietrze,
cienie posłusznie drepczące za Tobą
w dal, ku zamglonym jesiennie parowom...)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz